Odnośnie religii: wspominalam czas jakis temu o kumpeli, ktorej matka na sile chce sie zwalic na leb, mimo wczesniejszych ustalen i finansowych arrangements. W wersji poprzedniej chodzilo jej o doodatkowe pieniadze.
Teraz okazuje sie zmienila zdanie, albo raczej ujawnila prawdziwe motywy. Jako ze argumenty finansowe zostaly wyczerpane, to zaszlo, co nastepuje: oswiadczyla, ze jej corka zostala opetana przez diabla i ona MUSI tu przyjechac i ja nawracac boc corka odwrocila sie od boga.
Gdybym baby nie znala pomyslalabym sobie, ze to zart. Niestety, ale nie. Mam tylko nadzieje, ze one sie nawzajem nie powybijaja. Moja wlasna rodzicielka ma podobne zapedy i m. in. dlatego zyje pare tysiecy mil od niej i chwale sobie, bo wiem ze nie przyjedzie mnie odwiedzic. Mnie tam do nich tez nie ciagnie, wiec. Stosunki sa w granicach poprawnosci, ale wiem, ze 2 dni pod jednym dachem i bylaby wojna nie wiedziec czym zakonczona.
Wlasnie. Czytajac to przypomina mi sie inna osoba, ktora znam. I nieodmiennie dochodze do wniosku, ze niektorzy ludzie absolutnie dzieci miec nie powinni. Osoba owa miala (i dalej ma) ojca tyrana. Paradoks polega na tym, ze pozornie rodzina “przykladna”. Katolicy, malzenstwo od lat, kilkoro dzieci, chodza do kosciola i cymus miod malina. Ale.
Ojciec w domu posluszenstwo wymagal biciem. Musieli robic wszystko tak, jak sobie zyczyl i wtedy, kiedy sobie zyczyl. Modliwa przed posilkiem, latanie do kosciola, zero dyskusji, odpowiednie zachowanie. W razie jakiegokolwiek sprzeciwu - tluczenie gdzie popadnie. Matka sterroryzowana, w obronie dzieci nie wystepowala, zreszta gdziezby smiala. Cale zycie nie pracowala, bo maz nie pozwalal a i zreszta nie miala czasu bo musiala zajmowac sie piatka dzieciarow.
Z tej piatki tylko dziewczyny jakos tam skonczyly normalnie. Jednej jedynej udalo sie skonczyc studia, co zreszta przyplacila nerwica i neuroza. Drugiej sie nie udalo, bo wczesniej z domu zwiala, troche normalniejsza, ale ojca nienawidzi. Synowie… coz. Zaden nawet szkoly sredniej nie skonczyl. Jeden jest na dnie, popadl w dlugi, nic nie potrafi zrobic, w zadnej pracy nie utrzymal sie nawet miesiaca, nie ma konta bankowego, rodzina nie ma pojecia z czego zyje. Od czasu do czasu sie ujawnia proszac o pozyczke. Oczywiscie kasy nigdy nikomu nie oddal. Psychicznie rozpieprzony w drzazgi a szkoda, bo inteligentny.
Drugi jakos se tam wegetuje, ale tez miejsca zagrzac nie potrafi i nie wiedzie mu sie dobrze.
Trzeciego trafilo najgorzej, bo sie sprzeciwil biciu i…w szkole zauwazono i jak w tym akrtykule - dostal jeszcze wieksze manto a potem uciekl z domu. Blakal sie po ulicach, cpal, zyl z niewiadomo czego. Jak juz udalo mu sie zlapac stala prace, to masowe zwolnienia. I powtorka. W miedzyczasie depresja, zaburzenia osobowosci i oficjalna diagnoza psychiatry ze to spowodowane znecaniem sie fizycznym w dziecinstwie.
Teraz w calej opowiesci czesc najdziwniejsza: twierdzi, ze ojcu wybaczyl. Jak i pozostali bracia - w przeciwienstwie do siostr.
Mnie to sie w glowie nie miesci i podejrzewam ze po prostu to raczej krzyk za brakiem milosci i zainteresowania niz czymkolwiek innym.
Moze dziwna jestem, ale ja nie umiem wybaczac ludziom, ktorzy zrobli mi krzywde a nie przeprosili, nie przyznali sie do bledu tylko dalej tkwia w swoich przekonaniach i gotowi powtorzyc poprzednie doswiadczenia.
Toz to nawet w pieprzonym katolicyzmie podstawa za odpuszczenie grzechow jest wyznanie winy i skrucha, tak?
A mnie sie niektorzy dziwia ze jak to jest, po tylu latach chowam uraze do matki. A jak mam nie, kiedy ona zupelnie glucha na cokolwiek? Dobrymi intencjami pieklo jest wybrukowane - oczywiscie, intencjami innych, tia…
Mysle o tym wszystkim i na rzyg mnie wzbiera. Jak mozna takie zlo wyrzadzac i to wlasnym dzieciom???
Dlaczego potem ludzie dziwia sie, co za dzieci potwory, jak oni traktuja rodzicow?
Ja sie nie dziwie. Dziecko wlasciwie jest w znacznie gorszej sytuacji niz dorosly. Dziecko jest calkowicie zdane na rodzicow, czy sobie tego zyczy czy nie. Jesli jest bite i zneca sie nad nim psychicznie, to w zasadzie nie ma szans, ze normalnie sie rozwinie.
Niektorzy co bardziej porywczy reaguja jak w filmie “Urodzeni mordercy”.
Again: czasem mysle, ze swiat opisany w powiesciach SF nie byl taki zly. Wszyscy defaultowo dostawali srodki antykoncepcyjne, czy tego chcieli czy nie. I tylko ci, ktorzy przeszli testy i szereg badan mieli pozwolenia na dzieci…
No bo kurde, to jest chore, zeby pies nad ktorym sie znecaja mial wieksze szanse zauwazenia i zabrania do schroniska niz dzieciaki, ktore sa bite i poniewierane przez najblizsza rodzine…..