Posted by: futrzak | sierpień 23, 2007

O tej takiej chorobie znow

Ja wiem ze w ksiazkach pisza, zeby do ludzi z depresja miec podejscie typu “byc cierpliwym, wysluchac i wspierac” ale kurwa nigdzie jakos nie pisza, JAK to zrobic.

Nie potrafie sie zamknac, kiedy po raz nie wiem ktory slysze liste jakichs niedorzecznych usprawiedliwien. Tym bardziej ze sytuacje znam, bylam widzialam i wiem, ze to nie tak.

Albo, jak juz jakims cudem uda mi sie nic nie mowic i przytakiwac to wtedy napada sie na mnie ze oczywiscie nie slucham, ze mam w dupie i nic on mnie nie obchodzi.

Tutaj po prostu opadaja mi rece. Zwlaszcza, jesli mam tak jak wczoraj sluchac wrzaskow i pretensji do calego swiata o pierwszej w nocy wiedzac, ze rano musze wstac do roboty. Uprzejme “czy mozemy o tym porozmawiac jutro” przeradza sie znow w fale wrzaskow.

Jak narazie o udaniu sie do dohtorow nie ma mowy. Jestem zdrowy a to sa tylko takie gorace dyskusje. To czesc mojej osobowosci i albo to zaakceptujesz albo nie.

No kurwa chyba jednak nie.

Odpowiedzi

Kolejny wariat?

o darling

ja bym tez juz nie miala sily… Nie nawidze niewysypiania sie, a nocne klotnie to najgorsza rzecz w zyciu. Ja to wogole tak mam, ze jak mam mega problem to ide spac. po prostu przesypiam bol, stres, smutek. chyba bym zabila jakby mi nie dal spac…

Kochana, nie wytrzymalam i sie wpisze. Prosze tylko sie nie obraz - ale jesli mozesz przemysl troszeczke. Zagladam do Ciebie od prawie roku. Wiadomo, piszesz o zyciu, a zycie jest jakie jest - krotkie i zasrane ;) Ale tez zabawne, smieszne, wesole. I taka bylas na poczatku - wesola, beztroska. Oczywiscie wiele rzeczy cie draznilo, ale kogo nie wkurzaja codzienne zmagania? :>
hm…ale przez ostatnie kilka miesiecy to JAK piszesz jest po prostu dla mnie przerazajace. Albo jestes super zdolowana albo super wkurwiona. Przepraszam jeszcze raz za dosadnosc. Od twojego wyjazdu do Dubaju, to w sumie jeden wielki wkurw kazdego dnia…Prosze - poczytaj “do tylu” Poczytaj kazdy swoj watek oczami nieznajomego…

Wez ty go rzuc.
On cie zatruwa - taki psychiczny wampir.
Na pewno nie robi tego celowo - ale popatrz na Siebie. Pomysl o Sobie. Nie daj sie - tak zyc dalej nie dasz rady.

Sorry, bije sie w piersi za wtracanie, byc moze nie mam wogole racji - ale tak to z zewntarz wyglada. Przynajmniej dla mnie.
Mocno sciskam!

Ania: Tez jej to powtarzam bo wrzaskliwego gentelmana znam osobiscie. Mowie to samo co ona mi powtarzala przez ostatnie 1.5 roku na temat mojego bylego psychicznie chorego gentelmana. Nie mam pojecia dlaczego ale odejscie od takich ludzi jest o wiele trudniejsze niz normalnych, moze dlatego ze caly czas jest nadzieja ze chora osoba w koncu sie przyzna do choroby i zacznie leczenie, terapie itd.

PS. baaardzo mi sie podoba okreslenie ‘psychiczny wampir’, pasuje jak ulal.

Snufkin: no wiec ja tez malo nie zabilam a potem postawilam na swoim i poszlam spac.
T: on sie nie klasyfikuje do kategorii wariatow, ot czlowiek z depresja.
Ania: chyba jeszcze nie doszlam do sciany. Problem jak mysle w tym, ze awantura sie zdarza 2 razy w miesiacu a potem jest pieknie. Gdyby awantury byly 5 razy w tygodniu i caly czas gownianie to juz bym to pizgla w diably.
Zdaje sobie sprawe z tego ze na blogu wyglada gownianie, bo zwykle pisze wtedy jak mi sie ulewa.
Jak jest dobrze to nie pisze nic.
AD: o to to. Zawsze jest ta nadzieja. No i gdyby oni poza choroba nie byli tacy dobrzy ludzie, byloby niewatpliwie o wiele latwiej. A on w sumie ze wszystkich gachow - jesli wykluczyc chorobe - to najlepszy jest.

No i tak to. dalam mu czas 2 miesiace od ostatniej awantury i tyle slowa dotrzymam.

AD - wiesz, jak sie ktos przyglada z boku i nie jest zaangazowany, to wszystko wyraznie wyglada. Widac gdzie jest blad, co jest przyczyna i jak temu zaradzic. Trzy szybkie ruchy, trzask prask i po wszystkim. ALe niestety..zycie byloby tak proste i tak szczesliwe wtedy - no raj.

Nie wiem jak to nazwac, bo milosc to na pewno nie jest. W milosci czlowiek fruwa, swiergocze, pierdzieli ze szczescia od rana do wieczora!

To co ma Nina, to jest bielmo - ktore ja napadlo i zatkalo. Dziewczyna oczywiscie sie dusi. Ale dopoki ona sobie sama nie pomoze , to nikt za nia tego nie zrobi. My mozemy jej tylko dzielnie sekundowac.
I dobrze, ze ma taka kolezanke jak ty AD kolo siebie :)
pozdrawiam :)

Nina, ostatni raz, obiecuje - moj dlugi nos co go wsadzam w nieswoje sprawy :)

Piszesz - on taki wspanialy, z wyjatkiem tych napadow.. leczyc sie nie chce, do lekarza nie pojdzie.
Takie porownoanie z alkoholikiem i ich zonami. Och i ach jaki on wspanialy - zeby tylko nie pil, bo diabel wstepuje. No i wstepuje, i przyleje raz i dwa, i awantury zrobi - ale jak wytrzezwieje to taki cudowny.
No i zycie mija.
Zaznaczam ze nie mialam doczynienia ani z jednym typem (depresja) ani z drugim (alkoholik) - ale jakos tam mi sie skojarzylo.

ania: porownania z alkoholikami znam. mialam do czynienia z jednym i drugim.
roznica w czestotliwosci. gdyby ktos kto po alkoholu zachowuje sie agresywnie robil to raz na 2 miesiace chyba nie zostal by uznany za nalogowca.

tutaj w sumie ja wiem jak to poszlo. Gdybym nie odezwala sie w ogole (a oczywiscie mialam przeciwne zdanie) pogadalby sobie 15 min i mu przeszlo, na tym by sie zakonczylo. Tak bylo juz wczesniej. On ma podobnie do mnie, musi sie wygadac. W przeciwienstwie natomiast do mnie jest strasznie wrazliwy na krytyke. Jak jest w “normalnym” stanie to mozna pogadac na takim temat. Jesli jest w stanie “wzburzonym” to najlepiej dac mu pogadac, niech sie wygada i bedzie spokoj.
Problem w tym, ze ja jak napisalam powyzej nie zawsze moge sie zamknac. Oboje mamy podobne personalities - dwa wrzaskuny co nie sa w stanie ustapic i dac se siana.
I dlatego jak ktores sie nie zamknie w pore to tak wychodzi.

niewesoło masz. a wiem trochę, jak to z deprechą bywa, bo mi się po bliższej i dalszej rodzinie plącze. trzymaj się i rób, co uważasz za najlepsze.

Migg: dzieki.

Wiesz co, może Ty sama pójdź do psychologa? Tylko się nie obraź, po prostu nie można pomóc innym jeśli tego nie chcą, można natomiast pomóc siebie, w szczególności pomóc zrozumieć samej sobie czemu lądujesz w tego rodzaju układach oraz jak się czujesz i jak działasz w tym konkretnym.

N: “czemu ladujesz w tego rodzaju ukladach” - Luby jest pierwszym od z gora 12 lat facetem z ktorym jestem a ktory ma nawroty depresji.

OK, skoro tak twierdzisz… Niemniej, nie jest przypadkiem z kim sie wiazemy. Jesli nie wierzysz w jakies nadprzyrodzone moce, ktore tym rzadza to cos musi o tym decydowac. Jestem pewien, ze gdybys poszukala znalazlabys jakas prawidlowosc. Moze warto, zeby sobie o nia tylka nie nie obijac stale.

N: prawidlowosc jest prosta jak konstrukcja cepa. Zwykli, prosci ludzie, poukladani i bez problemow sa nudni. Ludzie bardziej inteligentni, skomplikowani emocjonalnie etc. zwykle maja jakies problemy. Plus, moje szanse na znaleznie kogos jako partnera z kazdym rokiem maleja bo lata plyna.
Znasz ten dowcip?
” mezczyzni sa jak kible. Albo zajety albo zasrany…”

Poza tym wole czlowieka dobrego ale z depresja, bo depresja to choroba wyleczalna, niz zdrowego z przeproszeniem skurwysyna albo pasozyta.

Zdrowe podejscie. Skoro wolisz to go kochaj a nie gadaj ze go zostawisz.

N: a ty nie miales nigdy w zyciu watpliwosci i czegos dosc, nie poskarzyles sie nigdy ani slowkiem?

Nie robilem tego publicznie. Watpliwosci mam mnostwo.

N: a ja robie publicznie.

Leave a response

Twoja odpowiedź:

Kategorie