Ja wiem ze w ksiazkach pisza, zeby do ludzi z depresja miec podejscie typu “byc cierpliwym, wysluchac i wspierac” ale kurwa nigdzie jakos nie pisza, JAK to zrobic.
Nie potrafie sie zamknac, kiedy po raz nie wiem ktory slysze liste jakichs niedorzecznych usprawiedliwien. Tym bardziej ze sytuacje znam, bylam widzialam i wiem, ze to nie tak.
Albo, jak juz jakims cudem uda mi sie nic nie mowic i przytakiwac to wtedy napada sie na mnie ze oczywiscie nie slucham, ze mam w dupie i nic on mnie nie obchodzi.
Tutaj po prostu opadaja mi rece. Zwlaszcza, jesli mam tak jak wczoraj sluchac wrzaskow i pretensji do calego swiata o pierwszej w nocy wiedzac, ze rano musze wstac do roboty. Uprzejme “czy mozemy o tym porozmawiac jutro” przeradza sie znow w fale wrzaskow.
Jak narazie o udaniu sie do dohtorow nie ma mowy. Jestem zdrowy a to sa tylko takie gorace dyskusje. To czesc mojej osobowosci i albo to zaakceptujesz albo nie.
No kurwa chyba jednak nie.