Posted by: futrzak | sierpień 8, 2007

Marnotrawstwo

Amerykanie sa tacy rozrzutni i smiem twierdzic, ze pewne kwestie MUSZA byc uregolowane odgornie. Bo firmy prywatne patrza tylko jak zwiekszyc zysk juz albo troche pozniej, w nosie maja skutki swoich dzialan w perspektywie np. dwudziestoletniej czy 50-cio letniej.

Przyklad zza okna: firma zajmujaca sie zarzadzaniem kampusu, gdzie pracuje, zabrala sie za “poprawianie” otoczenia. W zwiazku z tym wycinaja wiekszosc drzew. Ponoc maja sadzic palmy. A trawka? Trawka sobie zostaje. Trawka w klimacie, gdzie nie pada przez 7 miesiecy, trawka, ktora wymaga tysiecy litrow wody pompowanych codziennie, zeby utrzymac ja przy zyciu.

Mozna oczywiscie zrobic landscaping z lokalnych roslin, ktore nie wymagaja nawadniania. Mozna duzo rzeczy, ale po co, skoro to wszystko sie wrzuca w koszty i odlicza od podatku? Pieniadze ich nie obchodza, a ze marnuja sie drogocenne zasoby wody, kiedy przez kolejny rok bedzie susza? NO TO CO.

Albo ustawa o odnawialnych zrodlach energii, wlasnie uchwalona przez kongres. Nie zaklada zadnych cudow, tylko zwiekszenie udzialu w produkacji energii z tychze zrodel do  chyba kilkunastu procent. No i co? Nic raczej, bo ustawe musi podpisac jeszcze senat no i prezydent. A Bush juz zapowiedzial, ze nie podpisze. Bo siedzi w kieszeni lobby naftowego, a nafciarze z Teksasu podniesli jakis kosmiczny wrzask i histerii dostali, bredzac ze to zamach na zywotna galaz gospodarki, ze tysiace ludzi straci prace, ze ekonomia padnie itp.

W dupie maja interes calego kraju, co ich obchodzi, ze ze strategicznego i politycznego punktu widzenia dla USA lepiej nie byc zaleznym od ropy bliskowschodniej, w ogole od ropy? Ze lepiej zaczac przestawiac gospodarke teraz, a nie za 20 lat kiedy moze byc za pozno? A ze srodowisko naturalne? Martwic sie beda dzieci i wnuki tych frajerow, co tam mieszkaja, bo my sie nachapiemy i dyla na Kanary albo Hawaje. Pf.

Odpowiedzi

No wlasnie. Niech sie kto inny martwi, a my srajmy dalej w nasze gniazdo.

windy city: no ale wez. rozmawialam ze zwyklymi ludzmi co maja domy i oczywiscie %$^%&^% trawniczki przy domach. I co slyszalam? “nikt mi nie bedzie dyktowal, co mam miec przed swoim domem! chce trawnik i wydawac na niego milion dolarow, to bede miec, jesli taka moja wola!”

I wez tu gadaj z takimi. :(

Nina, albo taki przyklad:
Przyposcmy, ze na wakacje ktos leci az do Dubaju, co wiaze sie ze spaleniem wielu galonow cennego nieodnawialnego zasobu naturalnego, zanieczyszczeniem atmosfery, itp. Moze w takim razie powinien byc wydany przepis, ze kazdy ma spedzac wakacje w promienu 3 km od miejsa zamieszkania. Bo do czego to podobne, zeby ludzie mowili: “nikt mi nie bedzie dyktowal, gdzie mam jezdzic. Jak bede chcial, to polece 10 razy dookolaq swiata i wydam milion dolarow.”

Boleslaw: nie widzisz roznicy czy udajesz? wydaje mi sie, ze to drugie.

Po pierwsze: nie mowilam o wydawaniu przepisow typu “to i to masz miec przed domem”. wystarczy, ze state przstanie subsydiowac cene galona wody. I JUZ.
Po drugie: to, czy masz przed domem trawnik czy native plants nie zmienia twojego standardu zycia, jedyne co zmienia, to ze nie marnuje sie wody na cos niepotrzebnego, nie trzeba wydawac pieniedzy na kosiarki i na pestycydy zeby toto utrzymac przy zyciu.
Po trzecie: ceny transportu lotniczego sa rynkowe w miare i jesli pojda znaczaco w gore ruch zostanie ograniczony do minimum. Calkowity zakaz pociagnalby za soba zapasc swiatowej gospodarki. Tutaj za bardzo nie da sie tego zmienic, ale w wypadku takich rzeczy jak trawniki przed chalupami w klimacie polpustynnym i pustynnym, samochody, ktore moga miec inny naped niz silniki spalinowe (plus transport publiczny gdzie to mozliwe), energia czerpana z odnawialnych zrodel (tam hdzie ma to sens) - nie widze powodu dla ktorego NIE mielibysmy tego robic.

Jesli to do ciebie nie przemawia, to obawiam sie ze dalsza dyskusja na ten temat nie ma sensu.

Leave a response

Twoja odpowiedź:

Kategorie