sfilmowane w Sicko dotknelo i mnie.
Otoz, zaplacilam rachunek (copayment) za fizjoterapie poczem przychodzi nastepny. Zadzwonilam i coz sie okazalo. Odrzucili jeden claim. Powod: bo podpisane innym nazwiskiem niz poprzednie rachunki. Tak sie sklada, ze podpisala moja terapeutka a nie facet na ktorego nazwisko gabinet fizjoterapii jest zarejestrowany. Z prawnego punktu widzenia to bzdura i powinni mi ten claim uznac i tak wynika z umowy. W praktyce wyglada to tak, ze wiedza jebane skurwiele, ze zaplace te glupie $100 i nie pojde do sadu. Bo godzina pracy prawnika kosztuje 4 razy tyle, a na zasadzie contingency zaden takiej sprawy nie wezmie, bo przeciez nie chodzi o utrate zdrowia ani zycia, w takim przypadku mozna wyszarpnac duze odszkodowanie, a w moim nic.
Lubego zaladowali w chuja na $400.
Dlaczego tak robia? BO MOGA.
Zadziwiajace, ze ludzie w Polsce chca reformy systemu opieki zdrowotnej na wzor amerykanskiego. APAGE SATANAS!