Posted by: futrzak | lipiec 27, 2007

Skurwielstwo firm ubezpieczeniowych

sfilmowane w Sicko dotknelo i mnie.

Otoz, zaplacilam rachunek (copayment) za fizjoterapie poczem przychodzi nastepny. Zadzwonilam i coz sie okazalo. Odrzucili jeden claim. Powod: bo podpisane innym nazwiskiem niz poprzednie rachunki. Tak sie sklada, ze podpisala moja terapeutka a nie facet na ktorego nazwisko gabinet fizjoterapii jest zarejestrowany. Z prawnego punktu widzenia to bzdura i powinni mi ten claim uznac i tak wynika z umowy. W praktyce wyglada to tak, ze wiedza jebane skurwiele, ze zaplace te glupie $100 i nie pojde do sadu. Bo godzina pracy prawnika kosztuje 4 razy tyle, a na zasadzie contingency zaden takiej sprawy nie wezmie, bo przeciez nie chodzi o utrate zdrowia ani zycia, w takim przypadku mozna wyszarpnac duze odszkodowanie, a w moim nic.

Lubego zaladowali w chuja na $400.

Dlaczego tak robia? BO MOGA.

Zadziwiajace, ze ludzie w Polsce chca reformy systemu opieki zdrowotnej na wzor amerykanskiego. APAGE SATANAS!

Odpowiedzi

A może zacznij rozmowę od stwierdzenia że chętnie zainwestujesz w koszty obsługi prawnej bo nie ma tak dobrego banku który dałby ci odsetki większe niż od kosztów przeterminowanych/świadczeń nienależnych… Jak w perspektywie za te $100 firma będzie musiała wybulic za rok $1000 to gość który tym zarządza zastanowi sie czy po tym wybuleniu nie spotka sie ze skrótem NDB (Noga - Dupa - Brama).

Dariusz: nie spotka sie, bo ludzie pracujacy dla firm ubezpieczeniowych maja okreslona quote finansowa na wyzylowanie okreslonej ilosci pieniedzy z ludzi.Oplaca im sie zerwac umowe i zaplacic kare niz dofinansowac leczenie zgodnie z umowa. Dobrze wiedza co robia i wybieraja ludzi i przypadki ggdzie prawdopodobienstwo podania do sadu i _wygrania_ jest niewielkie.
Firmy ubezpieczeniowe zatrudniaja na etacie prawnikow, ja za godzine pracy takiego musze zaplacic $400. Jesli swiadczenie ktorego mi odmowili jest ponizej $2000 to nie pojde do sadu bo nie stac mnie i nie mam kiedy. Procesowanie sie z firmami ubezpieczeniowymi zajmuje lata, ja nie mam ani tyle czasu ani pieniedzy. Oni o tym wiedza i dlatego robia co roobia. Z pelna swiadomoscia.
Podobnie firmy od kart kredytowych, o czym pisalam. Chcesz sobie zamknac konto - jasne - doliczaja ci te kilkanascie dolarow z niewiadomo kad. Jak masz czas i cierpliwosc sie dodzwonic i wyklucic, odpuszczaja, ale 99% ludzi nie ma czasu i placi te kilkanascie dolcow. A oni sie smieja w kulak bo pomnozone przez tysiace klientow daje im spory zarobek na niczym.

Ze mozna? Tak. To, co umyka uwadze ludzi w Polsce to prosty fakt, ze prawnicy w USA sa zajebiscie drodzy. Kiedy sie rozwodzilam, to KAZDY prawnik z ktorym rozmawialam (kilkunastu ich bylo) kasowal za pol godziny $200 bez gwarancjji ze sprawe wezmie. Jesli bierze - nastepne pare tysiecy na dziendobry zeby mu sie chcialo akta przeczytac.

Asystowalam tez kolezance z pracy ktora pracodawca pobil, chodzilam z nia na policje i po prawnikach. W skrocie: pracodawca ubezpieczony, na wejscie musisz beknac pare tysiecy dolcow zeby w ogole ktos twoja sprawe wzial, a biora niechetnie bo w usa sprawiedliwosc jest po stronie korporacji.

c’est la vie.

tak, na kontynencie europejskim wszyscy chca do stanow, ale nie zdaja sobie sprawy dlaczego tak chca.

Mojego meza probowali zrobic podobnie, inny powod, podobna sytuacja. Ktos nam powiedzial ze firmy ubezpieczeniowe placac rachunek lekarski z reguly nie pokrywaja calosci, tylko dogaduja sie z firma i placa powiedzmy 80 czy 60 procent. (Potwierdzila to mama meza, pracujacego w administracji pewnej kliniki). To podobno powszechna praktyka o ktorej wszyscy z gory wiedza. Wola dostac cos niz nic. Napisalismy wiec do gabinetu ze uwazamy ze nasze ubezpieczenie powinno pokryc calosc rachunku i ze mozemy ewentualnie zaplacic polowe. Po paru dniach oddzwonili ze zgadzaja sie na te polowe i wyslali nowy rachunek. Sproboj. Mysmy doszli do wniosku ze nie ma nic do stracenia, odmowia i tak trzeba bedzie zaplacic bo sie bedzie za toba ciagnac.

A to co działa w Polsce czyli “to ja was opisze w gazecie” też nie działa?

wazne to sie nie dac, moze to pomoze?

angelika: ano niestety. Ludzie zyja w blogiej nieswiadomosci, a na filmach z Hollywood nikt nie roztrzasa takich kwestii jak ubezpieczenie zdrowotne :)
snufkin: no, az tak to sie nie przejmuje :)
sunshine: bede probowac, pewnie. O ile uda mi sie w ogole gdziekolwiek dodzwonic.
D: nie dziala, poniewaz praktyki te sa powszechne to gazety nie sa specjalnie zainteresowane, bo takich przypadkow sa dziesiatki tysiecy. A firmy ubezpieczeniowe maja to daleko w dupie.
Przypadek musi byc naprawde kuriozalnodebilny i na dodatek bardzo medialny, zeby sie przebic.
To troche tak jak w Polsce skarzenie sie na ZUS :) koniowi mozna pogadac…

I pewnie, tak jak u nas, najgorliwszych krytyków się zatrudnia a potem to już im się podoba ( http://podatki.wp.pl/title,ZUS-nie-jest-drogi,wid,9055804,wiadomosc.html?rfbawp=1185431169.847 ) ;>

Czyli co, wychodzi na to, ze gdzie by czlowiek nie mieszkal i tak ma pod gorke i wiatr w oczy? Czyli co: “wszedzie jest tak samo, nie warto wyjezdzac”?

N: tego nie powiedzialam. Zdecydowanie jak narazie wole mieszkac w USA niz w Polsce. Rzadu Kaczek i paru innych rzeczy nie zdzierzylabym.
Z drugiej strony nie ma krajow idealnych, zawsze cos bedzie nie tak, jak nie to to tamto. Zawsze sie bedzie skazanym na kompromis, cudow nie ma.

“You are coming to a sad realization. Cancel or allow?”

Leave a response

Twoja odpowiedź:

Kategorie