Posted by: futrzak | lipiec 24, 2007

mebelków się zachciało…

i to na dodatek z Ikei. Zawsze obiecuje sobie, ze to bedzie ostatni raz, a potem no.

TO tym razem.

Matko. pol milimetra na dziurze niby nic, ale kolka juz palcem nie wsadzisz, sruby tez nie. Dobrze, ze mam wiertarke, to niektore popoprawialam. Reszte wbijalam mlotkiem i juz po 3 rzedach polek kregoslup odmowil wspolpracy. Chlop oczywiscie mnie ochrzanil, bo kazal zostawic a ja sie uparlam jak koza i mam…

z rozrzewnieniem wspominam solidna tradycyjna japonska (i chinska) stolarke: ani jednego gwozdzia, ani kolka. Wszystko idealnie dopasowane i sklada sie jak klocki dla dzieci. Potem mozna znow zlozyc, rozlozyc, solidne drewno i ani drgnie. Wieki doswiadczen. I kosztuje niestety majatek…

Odpowiedzi

Hmm… a ja jakoś nie rozumiem narzekań na Ikea. Może porostu mam szczęście :) wszystko się składa bez problemu.

makryba: pewnie masz szczescie :)
mnie jak mowie, narazie srednio dopisywalo. Z wyjatkiem stolika malego - ale tam tylko 4 sruby wiec jakby i pole do schrzanienia znacznie mniejsze ;)

rety! $270 za taka poleczke?? i to jeszcze US. naprawde przesada.
A.

angelika: w US niestety cokolwiek, co jest z litego drewna kosztuje majatek. Wierz mi, ogladalam, wybieralam i porownywalam z innymi sklepami i to tutaj jest w miare tanie. A ze przesada to zgadzam sie w calej rozciaglosci :(

Tyle kasuja za byle drewno bo MOGA. Mozna sobie kupic owszem tanio w Meksyku na przyklad, ale transport wtedy wyniesie jakis majatek i na to samo wyjdzie :(

Leave a response

Twoja odpowiedź:

Kategorie