Ktos, kto sadzi, ze transport prywatny jest genialnym rozwiazaniem i ze samochody, powinien przyjechac do Silly Valley i sobie troche tu pomieszkac.
Gwarantuje, ze przy dojezdzie codziennym autostrada 101 alb0 85 albo (na niektorych odcinkach) 280 odechcialo by sie predko.
W godzinach szczytu (6-9 rano, 15.00 -19.00 po poludniu) autostrady zamieniaja sie w jeden wielki parking.
Jakie mam alternatywy? Dymac rowerkiem do stacji Caltrain, zapakowac sie do pociagu, a potem rowerkiem do biura. Wada: zajmuje ponad godzine w jedna strone. Samochodem jak narazie w najgorsze korki jade 40 minut (bez korkow 10 min..), wiec po prostu nie ma sensu. Drogi alternatywne to normalne ulice, poprzecinane zylionem swiatel i z ograniczeniem predkosci do 50km/h wiec tez zajmuje wieki dojechac.
No i dupa.
PS: jeszcze gorzej maja rodzice z dziecmi. Zanim nie pojda do gimnazjum (gdzie busy zwykle ich dowoza) to musza dzieciaka zawiesc i odwiesc i jakiekolwiek dodatkowe zajecia - to samo. No chyba, ze kogos stac na opiekunke domowa.