M. od dwoch dni jest wreszcie posiadaczem wypasionego laptoka Sony. Laptok niestety przyszedl z Vista zainstalowana. Porazka, totalna porazka.
Ze stugigowego dysku wolnego ma TYLKO 57GB. Reszte zajmuje system, jakies bog-wie-co programy i magicznie ukryta partycja na (chyba? zgadujemy bo dobrac narazie do tego sie nie mozna jako ze byc moze bedzie go zwaracal do sklepu) emergency recovery.
Kompiuter zdazyl juz przez te 2 dni zaliczyc 4 razy blue screen of death a takze miec niedzialajace rozne programy - np. poprawianie ostrosci i jasnosci monitora przed zwalka nie dzialalo, po zwalce i reboociku zadzialalo.
Siedze, patrze jak sie miota i nic nie mowie, zeby nie zaogniac sytuacji, ale swoje wiem.
Kupowanie nowego sprzetu z nowym systemem operacyjnym Microsoftu to proszenie sie o klopoty. Wiadomo, ze zacznieJAKO TAKO dzialac po wypuszczeniu zyliona paczy i serwispakow. Za rok, moze dwa….
Aha, poza tym maszyna ma dual procesorki, 2 GB RAMU a aplikacyje graficzne na oko chodza z taka szybkoscia, co na moim starym, motorolowym jeszcze powerbooku z 768 MB RAMU.
ZENADA.
Opcja instalacji XP odpada, bo Malomieki juz sie wycofuje z sypportu tegoz.
Opcja instalacji linuxa odpada, chyba ze komus nie przszkadza violation of licence. Pozniej na zaden support nie mozna liczyc.
Jak ktos mi powie, ze MS nie stosuje monopolistycznych zagrywek to mu dam w zeby.
PS: ja sie trzymam dalej powerbooczka i linusia na wlasnorecznie poskladanym rupieciku. Oba zachowuja sie dalece przewidywalnie, nie mam problemow z security i jak sie cos wykrzaczy to sama sobie umiem poprawic.
HOWGH.