Posted by: futrzak | czerwiec 5, 2007

Narzekalam na nude

w pracy i zaiste Pan w Niebiesiech (ha ha gdybym to ja wierzyla w rzeczonego) wysluchal mych narzekan.

Ostatni senior QA Lead (poza mna) zlozyl wypowiedzenie. Odchodzi pietnastego. Jak mnie poinformowal moj szef, kolega A. molestowal go od trzech miesiecy o stanowisko managera. Nie wyszlo - i tutaj sie nie dziwie - wiec zrezygnowal. Od dawna zreszta z szefem sie nie dogadywal. Generalnie mial postawe typu job security czyli swoja wiedza nie dziele sie z nikim, a o problemach tez wierchuszce nie mowie, nie sie skompromituje najpierw. Nie musze dodawac, ze nie jest to strategia mile widziana przez szefow.

Oczywiscie mnie spadla na leb jego robota, czyli nudzic sie juz nie bede miala czasu, o nie. Oprocz tego szef zatrudnia managera do zarzadzania zespolami z Bolivii i Indii. Wyglada na to, ze bedzie beben do walenia i tym razem nie bede sobie zalowac. Albo sie naucza porzadnie pracowac, albo niech spadaja.

Co to wszystko dla mnie znaczy? Zostalam jedynym qa lead wiedzacym co robi. O ile firma sie bedzie rozrastac (a narazie wszystko na to wskazuje) byc moze mam szanse zmiany stanowiska na manager.

Pewnie, ze sproboje. Droga wewnetrznego awansu to jedyna droga wspiecia sie o szczebel wyzej. Jak juz bede miala w CV jakis tam czas na stanowisku managerskim to potem moge sobie juz szukac podobnego stanowiska w innej firmie.

Tak, rzucono mi haczyk i daje sie na niego zlapac z pelna swiadomoscia. Gdyby nie kasa, ktora mi placa i pozyczka do splacania nie rzucilabym sie na ten haczyk, bo robota naprawde upierdliwa, polegajaca glownie na poprawianiu tego, co spieprzyli inni oraz wspolpracy z idiotami.

eh…

Odpowiedzi

hej swietne wiadomosci :)

trzymaj tak dalej, podoba mi sie to Twoje nastawienie!

Snufkin: no… jak narazie swietnosc sie ogranicza do ciezkiej orki na polu czyli znowu organizowaniu od zera projektu ktory jest na wczoraj, nikt nic nie wie, a w ogole to gdzie to QA???
A nastawienie mam wyjatkowo cyniczno-praktyczne. Jak se sama nie pomoge, to nikt mi nic nie da :)

Kolega z pracy, ten ktory sie zwalnia, to dopiero mial podejscie. Caly czas uwazal, ze mu sie stanowisko managerskie nalezy (z racji lat przepracowanych w firmie i tego co mial w CV), ale zeby cos w tym kierunku zrobic? Skad. Praca po godzinach, kiedy caly team zasuwal zeby zdarzyc na termin? Prosze bardzo, ale nie ja, ja mam zobowiazania.
Olewal sobie polecenia szefa, szef co prawda o calej masie rzeczy nie ma pojecia i czesto robil glupoty wynikajace z niewiedzy - ale zeby od razu zakladac z gory, ze nie ma sensu nic robic ani go poprawiac, to juz przesada. Zreszta, w stosunku do mnie wczoraj tez sie pieknie zachowal. Zwalono mi ten projekt na glowe i dowiedzialam sie o tym jeszcze zanim mipowiedziano, ze on zlozyl wypowiedzenie. Ide do niego i sie pytam, o co chodzi, zeby wyjasnil etc. - wiadomo, niech mnie pworwadzi w ten caly bajzel, w koncu pracowal nad tym przez ostatnie 3 tygodnie i biegal na wszystkie robocze meetingi. A on co? Powiedzial tylko ze to do dupy projekt, ze development przeniesiony do Toronto a u nas niedlugo beda zamykac biuro. Na konkretne merytoryczne pytania wykrecil sie od odpowiedzi.

Szlag mnie trafil po prostu, bo spedzilam ostatni wieczor w domu czytajac upojne PRD a teraz latam jak latawiec i wyciagam z innych ludzi potrzebne mi informacje. WIec niech sobie idzie on w cholere…

Eh.

Futrzak, trzymam kciuki, żeby jak najszybciej!!!

Leave a response

Twoja odpowiedź:

Kategorie